Małe Wyspy Sundajskie – Duża Dawka Przygód

Archipelag Małych Wysp sundajskich wbrew nazwie i wynikającym z niej pozorom, nie jest wcale taki mały i co najważniejsze, ma do zaoferowania bardzo wiele. Grupa wysp i wysepek na wschód od Bali i zachód od Nowej Gwinei, to jak sądzi wielu turystów „odkrywców” Indonezji, najciekawsza połać archipelagu.

Do najjaśniej świecących gwiazd mini archipelagu należą największe jego wyspy. Są wśród nich omawiany osobno Lombok oraz Bali jak i Sumbawa, Sumba, Flores, Timor i wiele mniejszych choć równie interesujących wysp.

Wszystkie wyspy archipelagu poza Bali, znajdują się na wschód od tak zwanej linii Wallece’a co z kolei sprawia, iż flora i fauna z jaką zetknąć się można podczas ich eksploracji ma charakter stricte australijski.

Jednym z logotypów, szczególnie zachodniej części archipelagu, są bryczki konne Cidomo. Można je spotkać w ilościach dowolnych szczególnie na Lombok i Sumbawa. Przejażdżka obowiązkowa.

Zarówno Sumbawa jak i Sumba są swoistym przekładańcem krajobrazów. Obok nagich szczytów gór sąsiadują zielone pola uprawne na równinach. Szczególnie ciekawy krajobraz można obserwować w trakcie pory deszczowej kiedy równiny zielenią się uprawami.

Jedną z dominujących upraw obok wszędobylskiego w Azji południowo wschodniej ryżu, są tutaj uprawy papryczek chili oraz lokalnej małej czerwonej cebulki dymki, która dominuje w krajobrazie Sumbawa od Sumbawa Besar poprzez Bimę aż po portowe Sape.

Jedną z najciekawszych i najbardziej popularnych atrakcji Sumbawa jest wulkan Tambora. Indonezja słynie wszak z wulkanów i wielu amatorów gór wulkanicznych przylatuje na archipelag właśnie dla nich. Warto więc zapamiętać iż to właśnie erupcja Tambora uznawana jest za największą znaną w historii niebieskiej planety.

Następna wyspa archipelagu, Sumba posiada przydomek wyspy koni. Wszystko to za sprawą głęboko osadzonej w kulturze i tradycji samych Sumajczyków święta Pasola. Raz do roku jeźdźcy z wyspy Sumba walczą ze sobą na śmierć i życie oraz o honor wojownika w boju znanym jako Dzień Pasola.

Wyspa mimo iż znajduje się siłą rzeczy w pogrążonej w XXI już wieku Indonezji, wciąż tkwi jednocześnie w innej, zamierzchłej epoce. Odczuwa się to szczególnie podczas niezapowiedzianych wizyt w rozsianych po wyspie osadach i wioskach

Powiew etniki i endemicznej odmienności widać również w lokalnym rękodziele artystycznym, zaliczanym do najciekawszych w całej Indonezji. Oczywiście zarówno w tkanych Ikatach jak i innych formach przekazu artystycznego dominują konie konie i jeszcze raz konie z wyspy Sumba.

Chociaż by yć do końca szczerym, nie tylko konie, ponieważ obok nich bez mała równie mocnym kultem i szacunkiem otacza się tutaj bawoły (kerbau). Kult bawołów i wieszania ich rogów przy wejściu do domów jest zresztą  obecny również w innych rejonach Indonezji, na przykład na Celebesie.

Kto wie., może obok  obu prowincji papuaskich, „głębokiego” Borneo oraz wysp położonych na zachód od Sumatry, to właśnie Sumba jest dodatkowym skrawkiem Indonezji, który wciąż jeszcze może się pochwalić odrobina prawdziwej w pełny tego słowa tradycji i naturalności.

Płynąc z Sumbawa na Komodo w miarę zbliżania się do Parku Narodowego w morzu pojawia się coraz więcej ciekawych formacji skalnych i wysepek. Nie ma się jednak czemu dziwić. Wszak Park Komodo to prawdziwa podróż w czasie dla każdego, kto zdecyduje się tutaj dotrzeć podczas swojej eksploracji Indonezji.

Najistotniejszymi punktami programu podczas penetracji Praku Narodowego Komodo są  oczywiście najbardziej popularne wyspy Komodo oraz Rinca. To właśnie na nich istnieje niemalże 100% pewność spotkania oko w koko z 4 metrowym prehistorycznym smokiem alias dragonem comodiensis 🙂

Na innych wyspach Parku Narodowego Komodo nie ma już takiej gwarancji, tym nie mniej trekking po każdej z nich jak na przykład po bezwaraniastej Padar, jest zawsze wartym kilku kropli potu wyzwaniem.

No i z wachlarza istotnych małych wysp sundajskich pozostaje jeszcze Timor. Najbardziej na wchód wysunięty kawałek penetrowanego mini archipelagu. Dumni Timorczycy tam oraz zawsze gdzie to tylko jest możliwe przypominają o swojej odrębności religijnej, kulturowej i etnicznej.

Wielu Turystów odwiedzający indonezyjski Timor zachodni wjeżdża doń poprzez miasto Kupang. To jedno z nielicznych miast, stolic prowincji w Republice Indonezji, mogących pochwalić się atrakcyjnymi plażami w samym prawie centrum.

Kupang mimo, iż jest stosunkowo niewielkim miastem, stolicą prowincji, ma swój specyficzny klimat i co najważniejsze ciekawą historię. Ciekawostką jest zaś Port Miejski w centrum w którym rozgrywała się jedna z ważnych akcji kultowego filmu „Bunt na Bounty” z Anthonym Hopkinsem w roli głównej.

Logotypem indonezyjskiego Timoru jest endemiczny instrument szarpany Sasando. Spotkać go można w zachodniej części wyspy dosłownie wszędzie i jest on bezsprzecznie ikoną i prawdziwą dumą wszystkich zachodnich Timorczyków.

A dla wszystkich tych którzy dotarli z nami na skraj indonezyjskiego Timoru na deser wyspa Roti. To najprawdziwsza enklawa spokoju i absolutny raj dla surferów oraz wszystkich którzy poszukują rajskich oaz spokoju.

Dlatego właśnie Roti i cały wschodni kraniec małych wysp sundajskich to przysłowiowa bajka dla każdego turysty. A z Roti jak mawiają jej mieszkańcy jest już najbliżej do Australii, ale Australia to już całkiem inna historia

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmailby feather